Doceniaj swój wysiłek

Young woman  on a stone   with raised hands

Miałeś kiedyś tak, że podjąłeś się jakiegoś celu, a po tygodniu, miesiącu, czy dwóch naszły cię wątpliwości i niechęć do czegokolwiek?

Ja tak miałam. Nie raz, ani nie dwa.

Dlatego, podstawa to odpowiednie podejście.

Załóżmy, czysto hipotetycznie: Pragniesz wspiąć się na Mount Everest, stoisz u podnóża góry i gapisz się na sam szczyt, aż boli ci kark.

Są trzy wersje tego, co możesz zrobić:

  1. Stwierdzisz, że to jednak za wysoko. Dużo nad tym pracy i dochodzisz do wniosku, że nie warto poświęcać tyle czasu, bo w rachubę wchodzi możliwość, że ci się nie uda. Machasz na to ręką, odwracasz się i odchodzisz zastanawiając się, jak piękny byłby widok z samego szczytu.

  2. Podejmujesz się wyzwania i wyruszasz w drogę. Wdrapujesz się i jesteś już na trzy setnym metrze. Patrzysz na niewidoczny za chmurami szczyt i przygniata cię smutek. Tak dużo jeszcze przed tobą, a ty nadal jesteś na dole, zupełnie jakbyś stał w miejscu. Czujesz frustrację, bo chcesz już teraz, być na szczycie i cieszyć się wygraną. Zniechęcasz się na pięćsetnym metrze i schodzisz na dół.

  3. Zdajesz sobie sprawę, że to będzie długa i trudna wyprawa. Wspinasz się na górę, jesteś już na pięćsetnym metrze i cieszysz się, jak małe dziecko. Nigdy przedtem nie zeszedłeś tak wysoko. Patrzysz w górę i nie widzisz nic, poza chmurami zakrywającymi twój cel. Koncentrujesz się na drodze i cierpliwie wdrapujesz się coraz wyżej. Nim się orientujesz jesteś na tysięcznym metrze. Cieszysz się, jakbyś był na samym szczycie, bo zaszedłeś tak bardzo wysoko. Jesteś cierpliwy, bo wiesz, że wejście na Mount Everest nie jest łatwe. Wspinasz się dalej, aż znajdujesz się na samych szczycie. Zwycięsko wznosisz ręce krzycząc ze szczęścia. Osiągnąłeś cel.

Zastanów się teraz, w której wersji widzisz siebie?

Nawet, jeśli jesteś w pierwszej, albo drugiej zawsze możesz znaleźć się w trzeciej.  Jeżeli jesteś w trzeciej to doskonale wiesz, że cierpliwość, docenianie siebie i radość z osiągania mniejszych celów to świętość.

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że sporo mnie łączy z 2 wersją. Cierpliwość nigdy nie było moją mocną stroną (delikatnie mówiąc). Dawałam z siebie 100%, i choć wiedziałam, że odwaliłam kawał dobrej roboty to często nie doceniałam owoców mojej pracy. Uważałam, że efekty jakie uzyskiwałam są za słabe, za małe, albo pojawiały się zbyt wolno. Widziałam wielką przepaść między mną, a moim celem. Podobne odczucia miałam parę dni temu, dlatego wiedziałam, że najwyższy czas to zmienić. Uświadomiłam to sobie, i krocze dalej po swoje z innym podejściem do tego, co robię.

Wiedz, że nic nie stoi na przeszkodzie, by być w skutecznej trójce. Wystarczy, że nastawisz się cierpliwie na osiągnięcie celu, zaczniesz doceniać siebie i każdego dnia czerpać radość z tego, co robisz.

Reklamy

2 thoughts on “Doceniaj swój wysiłek

  1. No Droga Agnieszko czytając twojego bloga „Świat według blondynki” stwierdzam,,że odnalazłaś swoją pasję,którą jest pisanie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do celów które przed sobą postawiłaś 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s